Od początku lipca 2018 kierowcy w całym kraju mogą wyrobić nowe tablice rejestracyjne, które swoimi wymiarami mają pasować do samochodów z USA i Japonii. Okazuje się jednak, że takie tablice pojawiają się często na europejskich samochodach. Widok takiej tablicy np. na fiacie seicento już nikogo nie dziwi. Szał małych tablic ogarnął wielu kierowców, a urzędnicy dopiero teraz zdali sobie sprawę z tego, że wydawanie takich tablic wszystkim nie jest dobrym rozwiązaniem.

Dostałeś pismo z wydziału komunikacji?

Właściciele pojazdów z małymi tablicami mogli dostać od niektórych wydziałów komunikacji pismo, w którym trzeba uzupełnić oświadczenie, które wcześniej złożono w urzędzie. W dokumencie należy wpisać m.in. dane samochodu i podpisać oświadczenie o świadomości odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych informacji.  Kluczowa informacja ma dotyczyć tego, że samochód jest konstrukcyjnie przystosowany do mniejszych tablic.

Okazuje się, że z mniejszych tablic korzystają właściciele samochodów powszechnie spotykanych na naszych drogach. Zamierzeniem było jednak, by tablice trafiały do amerykańskich i japońskich samochodów. Co jednak poszło nie tak?

Czy będą wysokie kary?

Urzędnicy w wysłanych pismach powołują się na 233 artykuł kodeksu karnego, który mówi o tym, że kto składa zeznanie mające służyć jako dowód w postępowaniu sądowym lub innym postępowaniu, które prowadzone jest na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub prawdę zataja, podlega każe od 6 miesięcy do 8 lat.

Tutaj pojawia się pytanie dlaczego urzędnicy właśnie teraz zaczynają straszyć karami? Wynika to z prostej matematyki. Mniejsze tablice mają mniej znaków i mniej kombinacji. Oznacza to, że montowanie takich tablic w każdym pojeździe szybko wyczerpałoby ich zapas.

Źródło: moto.wp.pl