Samochodowi diagności z Trzebnicy podbijali dowody rejestracyjne nie sprawdzając czy pojazdy są rzeczywiście sprawne. Wpadli przez nagrania wideo. Ukryta kamera została zainstalowana przez policjantów przed wjazdem do stacji diagnostycznej.

Co uchwyciły kamery?

Montaż ukrytych kamer miał miejsce w 2016 roku. Nagrania pokazują jak kierowcy podjeżdżają pod stację kontroli pojazdów, ale nie wjeżdżają do środka. Diagnosta nie sprawdza stanu technicznego pojazdu, a u kierowców w dowodzie pojawia się stosowna pieczątka.

Akt oskarżenia został przedstawiony pięciu osobom, a opisanych zostało kilkanaście sytuacji, gdzie badanie techniczne bez sprawdzania przeszły samochody m.in. takich marek jak Peugeot 206, Seat Alhambra, Mercedes Sprinter, Iveco Eurocargo i Ursus C360.

W czasie śledztwa prokuratura pozyskała także informacje o kierowcach samochodów. Według śledczych też popełnili przestępstwo ponieważ legitymowali się dokumentem poświadczającym nieprawdę. Akt oskarżenia objął m.in. trzech kierowców i kilkanaście podobnych przypadków.

Oskarżono też dwóch diagnostów. Z ustaleń śledztwa wynika natomiast, że szef stacji nic nie wiedział o procederze swoich pracowników. Jeden z diagnostów przyznał się do winy. Do winy przyznał się także jeden z kierowców tłumacząc się, że auto było sprawne, a jemu zależało na czasie.

Okazuje się, że to już drugi akt oskarżenia w śledztwie dotyczącym stacji diagnostycznych z Trzebnicy. W pierwszym oskarżono dziewięciu kierowców za posługiwanie się dokumentami, które poświadczają nieprawdę.

Źródło: gazetawroclawska.pl