Statystyki pokazują, że na przełomie wiosny i lata zwiększa się liczba wypadków drogowych z udziałem zwierząt. Dziki, sarny i inne zwierzęta leśne w najmniej oczekiwanym momencie mogą nam wybiec na drogę. W starciu z pojazdem zwierzę często nie ma żadnych szans. Dodatkowo uszkodzenia pojazdu mogą okazać się bardzo kosztowne. Co więc zrobić i kto zapłaci za szkody z udziałem zwierzęcia?

Co jakiś czas media informują o groźnych zdarzeniach na drodze z udziałem dzikich zwierząt. W większości wypadków nie udaje się uniknąć zderzenia. Poszkodowanym jest często zwierzę, a samochód wymaga kompletnej naprawy.

Co mówią statystyki?

W ubiegłym roku odnotowano 195 wypadków z udziałem zwierząt. Śmierć w nich poniosło 10 osób, a 229 zostało rannych. Okazuje się jednak, że zdarzeń może być znacznie więcej. Kierowcy, którym pod koła wybiegła np. sarna niechętnie zgłaszają takie wypadki. Jeśli zwierzę uciekło, nie ma rannych ludzi, a uszkodzeniu uległ tylko samochód, to policja nie dowiaduje się o takich zajściach i nie widnieją one w żadnych statystykach.

Kto zapłaci za szkody z udziałem zwierzęcia?

Brałeś udział w zdarzeniu ze zwierzęciem na drodze, która jest oznaczona znakiem A-18b? Okazuje się, że dochodzenie dotyczące odszkodowania od zarządcy drogi jest niezwykle trudne. Samo ustawienie znaku praktycznie zdejmuje odpowiedzialność za zdarzenie z zarządcy drogi, a kierowca z usunięciem szkód (np. uszkodzony pojazd) musi radzić sobie sam.

Nawet, gdy zwierzę niespodziewanie wtargnie na jezdnię i jest sprawcą wypadku to odszkodowania kierowca nie dostanie z jednego prostego powodu. Zwierzę nie posiada obowiązkowego ubezpieczenia OC. Oznacza to, że kierowcy będą mogli pokryć straty tylko z polisy autocasco lub z własnej kieszeni.

Źródło: motoryzacja.interia.pl.